Zakaz social mediów dla dzieci poniżej 15. roku życia to temat gorąco dyskutowany w mediach, szkołach i salach sejmowych. Już po wakacjach czekają nas nowe regulacje UE, a w nich prawdopodobnie brak jednoznacznego zakazu. Co zamiast niego? Do odpowiedzialności pociągnięci zostaną gracze technologiczni. Pora na wyegzekwowanie od platform obowiązku tworzenia bezpiecznie zaprojektowanych przestrzeni, które nie monetyzują dziecięcej uwagi i nie wykorzystują mechanizmów uzależniających od scrollowania treści.
- Europa szuka wspólnej odpowiedzi na falę zakazów
- Zamiast nowego zakazu: egzekwowanie istniejących zasad
- Dostęp do internetu zależny od wieku i rozwoju
- „Safety by design”: odpowiedzialność przechodzi na platformy
- Unia zaczyna rozliczać big-techy
- Dzieci powinny mieć głos w cyfrowym świecie
- Dlaczego wspólna regulacja UE ma znaczenie
Europa szuka wspólnej odpowiedzi na falę zakazów
13 lipca 2026 roku specjalny panel, składający się z ponad 60 specjalistów (badaczy zajmujących się bezpieczeństwem dzieci w internecie, reprezentantów organizacji pozarządowych zajmujących się prawami dzieci oraz samych dzieci), wydał ponad 150-stronicowy raport dotyczący bezpieczeństwa dzieci w internecie, zamówiony przez Urszulę von der Leyen, przewodniczącą Komisji Europejskiej, w celu przygotowania unijnej legislacji dotyczącej stworzenia bezpiecznego środowiska cyfrowego dla dzieci i młodzieży. Ten krok wskazuje krajom UE kierunek i jednocześnie stanowi odpowiedź na coraz częstsze zapowiedzi wprowadzenia całkowitego zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla najmłodszych. . W Polsce Ministerstwo Edukacji Narodowej już prowadzi prace nad projektem ustawy o zakazie do 15. roku życia, na fali „mody” na zakaz.
Zamiast nowego zakazu: egzekwowanie istniejących zasad
Rekomendacje dla UE, na podstawie których po wakacjach obiecano przedstawić pierwsze propozycje legislacyjne, nie przewidują „nowego” zakazu. Rekomendacją jest skuteczniejsze egzekwowanie zasad już obowiązujących na platformach, gdzie większość dostępów jest dozwolona od 13. roku życia. Wyjątki stanowią wersje „dziecięce” platform, takie jak: YouTube Kids czy Messenger Kids, z okrojonymi funkcjonalnościami. Dla dzieci poniżej 13. roku życia eksperci rekomendują korzystanie z tych „dziecięcych” wersji pod nadzorem rodziców lub w kontekście edukacyjnym. Oznacza to, że zamiast tworzyć nowe prawo, należy lepiej egzekwować zasady, które już obowiązują na platformach. Rekomendacje nie zakazują „krajowych” restrykcji, pozostawiając dowolność w dobudowaniu własnych zasad, czego możemy również spodziewać się w legislacji unijnej. Nie będzie to jednak jednolity zakaz dla całej UE. Weryfikacja wieku ma być przeprowadzona w sposób realistyczny, zgodny z prawem do prywatności i z wykorzystaniem technologii takich jak dokumenty online (powstający właśnie rozwiązanie EU w zakresie weryfikacji wieku: Age Verification Solution) czy estymowanie wieku na podstawie informacji z profilu lub zdjęć. Sama weryfikacja wieku jest bezpośrednio związana z egzekwowaniem przez platformy przestrzegania limitu wieku, jako że limit wieku 13 lat obowiązuje w zasadach korzystania z platform już od dawna.
Dostęp do internetu zależny od wieku i rozwoju
Główny przekaz rekomendacji, na których będzie bazować dla KE, nie dotyczy całkowitego zakazu. Udział dzieci i młodzieży w „social mediach+” (definiowanych jako platformy cyfrowe, które są dostępne dla młodzieży i zawierają niebezpieczne funkcjonalności, które mogą być podstawą do uzależnień lub nadużyć) ma zależeć od ich wieku i być dostosowany do ich możliwości rozwojowych. Rekomendacje nie formułują zakazu, proponują w zamian podejście rozwojowe na pierwszym miejscu: dzieci do 2. roku życia nie powinny mieć żadnego dostępu do ekranów i social mediów; dzieci między 3. a 12. rokiem życia powinny używać internetu tylko pod kontrolą rodziców lub w kontekstach edukacyjnych – ze zwiększającą się niezależnością wraz z dorastaniem; a dzieci w wieku 13–18 powinny mieć niezależny dostęp do platform, ale tylko jeśli będą zaprojektowane w sposób uwzględniający ich dobrobyt i możliwości rozwojowe.
„Safety by design”: odpowiedzialność przechodzi na platformy
Tu pojawia się kluczowy temat legislacji – zmuszający platformy do dostosowania swoich usług do tzw. „safety by design”, czyli usunięcia lub dostosowania potencjalnie krzywdzących i uzależniających funkcji takich jak infinite scrolling, autoplay, powiadomienia push, mechanizmy rekomendowania treści, dark patterns, nieograniczony kontakt ze strony nieznanych kont, etc. Zasady dotyczące wymagań wobec platform mają mieć charakter ogólnounijny i przenosić odpowiedzialność z użytkowników na platformy. W skrócie: dopóki platformy nie będą dostosowane do bezpiecznego korzystania przez dzieci, dzieci w krajach UE nie będą miały do nich dostępu. Wzmocnione mają zostać również możliwości ewaluacji platform poprzez dostosowanie prawa do maksymalnej transparentności oraz umożliwienia audytowania platform.
Unia zaczyna rozliczać big-techy
Już dziś widzimy kary nakładane na platformy przez UE za nieprzestrzeganie Digital Services Act (120 mln EUR dla X, 200 mln EUR dla Temu). W toku są sprawy kolejnych platform. UE rozpoczyna proces rozliczania platform z ich działań – co ochroni nie tylko dzieci, ale również dorosłych internautów, niemniej podatnych na tzw. „addictive design”.
Dzieci powinny mieć głos w cyfrowym świecie
Eksperci rekomendują również wzmocnienie sprawczości dzieci w sieci poprzez uwzględnianie ich w tworzeniu legislacji czy funkcji platform, wzmocnienie przepisów umożliwiających mechanizmy zgłaszania i prawa konsumenckie dzieci, edukacji cyfrowej dla dzieci, rodziców, opiekunów i edukatorów, tworzenia atrakcyjnej infrastruktury do spędzania czasu offline oraz zwiększenia funduszy dla organizacji zajmujących się bezpieczeństwem w internecie. Ten element z reguły pozostaje bez echa – prawa i głosy dzieci nie są uwzględniane ani w debacie publicznej, ani przy tworzeniu polityk, ani przy projektowaniu funkcji platform. Być może nowa regulacja zwiększy wymogi dotyczące partycypacji dzieci. Na razie sprawdza się przysłowie: „dzieci i ryby głosu nie mają”.
Dlaczego wspólna regulacja UE ma znaczenie
Raport „Child safety online” to ogromny krok w kierunku zunifikowania strategii UE w zakresie bezpieczeństwa dzieci w internecie. Jest to podejście zrównoważone, z wykorzystaniem istniejących zasad i możliwości dostępnych już funkcjonalności (takich jak narzędzia weryfikacyjne UE czy mechanizmy platform). Eksperci mówią jasno – są dowody zarówno na negatywne, jak i pozytywne efekty korzystania z mediów społecznościowych. Nie ma więc podstaw do “całkowitego” zakazu. Ponadto dzieci nie stanowią monolitycznej grupy i mają zróżnicowane potrzeby oraz umiejętności – zależne od wieku. Dlatego podejście uzależniające dostęp od możliwości rozwojowych dzieci jest realistyczne, sprawiedliwe i naukowo uzasadnione. Jednocześnie, UE mówi jasno: dość hegemonii platform. W UE jest ponad 450 mln mieszkańców, spośród których ok. 94% korzysta z internetu. Nie jest to liczba, wobec której big-techy mogą przejść obojętnie – brak tych użytkowników będzie miał wpływ na zyski tych platform. Dlatego potrzebujemy unijnej legislacji, bo „w grupie” mamy większe szanse na wymuszenie na platformach dostosowania się do ludzi, a nie na wymuszenie na ludziach dostosowania się do platform.
Dr Martyna Gliniecka - jest starszą analityczką ds. nauk społecznych w CASE – Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. Specjalizuje się w badaniach społecznych i politykach publicznych, ze szczególnym uwzględnieniem młodzieży, technologii cyfrowych, metod partycypacyjnych oraz cyfrowego zdrowia młodych ludzi. Jest autorką książki Youth Digital Health and Online Platforms: Dialogue with Peers on Reddit (Routledge, 2024). Wcześniej pracowała m.in. w Young and Resilient Research Centre na Western Sydney University oraz była stypendystką Fulbrighta wizytującą na University of Pennsylvania, i odbyła wizyty studyjne na Uniwersytecie Waseda i w Higher School of Economics