„Dieta planetarna” w szkołach podzieliła Internet. Tymczasem 66 proc. Polaków ocenia ją pozytywnie

REKLAMA
REKLAMA
Wokół obowiązkowego roślinnego obiadu w szkołach rozgorzała w mediach społecznościowych gorąca dyskusja. Tymczasem dwie trzecie Polaków ocenia zmianę pozytywnie, a rodzice i kucharze, którzy mają za sobą pierwsze tygodnie z nowym menu, reagują spokojnie — wynika z wrześniowego badania Biostat.
- Rozporządzenie, które podzieliło internet
- Dieta planetarna: dwie trzecie na tak
- Rodzice: to był po prostu fajny obiad
- Ta szkoła była gotowa wcześniej
- Strączki jak mięso? Polacy nie mają wątpliwości
- Spokojna akceptacja zamiast rewolucji
Rozporządzenie, które podzieliło internet
Od 1 września 2026 r. w szkołach i przedszkolach obowiązują nowe zasady żywienia zbiorowego. Wynikają one z rozporządzenia ministra zdrowia z 16 lutego 2026 r. (Dz.U. poz. 197), które zastąpiło przepisy z 2016 r. Regulacja ogranicza dzieciom dostęp do wysoko przetworzonej żywności, kładzie nacisk na warzywa, owoce i produkty pełnoziarniste oraz nakazuje, by raz w tygodniu w szkolnym menu pojawił się obiad na bazie nasion roślin strączkowych — fasoli, ciecierzycy czy soczewicy. Choć celem przepisów jest również ograniczenie spożycia cukru i większa rola warzyw, to właśnie wokół strączków, opisywanych potocznie jako „dieta planetarna", rozgorzała najgłośniejsza dyskusja.
REKLAMA
REKLAMA
W mediach społecznościowych nowe menu bywało nazywane „ideologią na talerzu" czy „dniem bez schabowego", a temat trafił nawet do sejmowych interpelacji. We wpisach nie brakowało alarmistycznych tez o rzekomym ryzyku dla dzieci. Zamiast opierać się na temperaturze internetowych sporów, kampania społeczna RoślinnieJemy postanowiła sprawdzić, co o zmianach naprawdę sądzą Polacy.
Dieta planetarna: dwie trzecie na tak
REKLAMA
Odpowiedź przynosi badanie zrealizowane przez Biostat na reprezentatywnej próbie tysiąca dorosłych Polaków w dniach 2–7 września 2026 r. metodą CAWI. Wprowadzenie obiadu na bazie strączków do szkolnych i przedszkolnych stołówek pozytywnie ocenia łącznie 65,9 proc. badanych — w tym 28,4 proc. bardzo pozytywnie i 37,5 proc. raczej pozytywnie. Negatywnie zmianę ocenia zaledwie 11,3 proc. (6,6 proc. raczej negatywnie i 4,7 proc. bardzo negatywnie). Zdania nie ma prawie co czwarty ankietowany (22,8 proc.).
[Wykres 1 — Ocena wprowadzenia roślinnego obiadu do szkolnych i przedszkolnych stołówek. Źródło: Biostat dla RoślinnieJemy]

dieta planetarna, rodzice, ocena
dieta planetarna, rodzice, ocena
Materiały prasowe
Duża grupa niezdecydowanych to najczęściej osoby, które o zmianie dopiero się dowiadują — brak wiedzy nie przeradza się w sprzeciw, lecz w ostrożność. O nowych zasadach słyszała nieco ponad połowa badanych (52 proc.), a z danych wynika, że wiedza idzie w parze z lepszą oceną: osoby, które zetknęły się z informacją, wyraźnie częściej oceniały zmianę przychylnie. To sygnał, że wiele zależy tu od rzetelnego informowania, a nie od tonu sieciowej debaty.
Rodzice: to był po prostu fajny obiad
Wyniki sondażu potwierdzają rodzice, którzy pierwsze tygodnie z nowym menu mają już za sobą. — Dla nich to był po prostu fajny obiad, a nie ewenement. Urozmaicenie menu szkolnego pełnowartościowym posiłkiem na bazie strączków uważam za świetny pomysł, a jak widać, dzieci już go zaakceptowały — mówi Paweł Maciakowski, ojciec trójki dzieci z Gdańska, który o zmianie dowiedział się po fakcie.
Podobnie ocenia je Anita, mama drugoklasisty z Częstochowy. — Jako rodzic uważam, że wprowadzone zmiany to ruch w dobrym kierunku. Jeśli dzieci od małego jedzą warzywa i próbują nowych smaków, to kasze czy strączki nie będą dla nich żadnym wyzwaniem — przekonuje.
Ta szkoła była gotowa wcześniej
Odmienny od internetowego obraz wyłania się także z rozmów z placówkami. — Przeglądając media społecznościowe, można odnieść wrażenie, że to rewolucyjna zmiana — mówi Alicja Bućko z RoślinnieJemy. — Skontaktowaliśmy się więc z wybranymi placówkami, żeby zapytać, jak to wygląda z ich perspektywy, i z odpowiedzi wyłania się zupełnie inny obraz. Dla wielu kuchni strączki nie są nowością. Jak przekonuje dietetyczka Grażyna Karczewska, współpracująca z wrocławskimi placówkami, przygotowywały one już zróżnicowane wyżywienie zgodne z modelem Talerza Zdrowego Żywienia — wśród przykładów wymienia sos chili sin carne z fasolą, sos boloński z soczewicą czy gołąbki z nadzieniem ze strączków.
Marcin Pajdowski, kucharz w Szkole Podstawowej nr 34 we Wrocławiu, jeszcze w wakacje testował roślinne propozycje na personelu. — Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie dzień z kotletami sojowymi. Oddawanych posiłków było porównywalnie jak w dniu, kiedy podaję np. kotleta mielonego. Były dokładki, to znaczyło już dla mnie sporo. Niektórzy nawet myśleli, że to jest mięso! — relacjonuje.
Strączki jak mięso? Polacy nie mają wątpliwości
Badanie rozwiewa też najczęstszą obawę — o wartość odżywczą roślinnego posiłku. Ze stwierdzeniem, że obiad na bazie nasion roślin strączkowych może być tak samo pełnowartościowy jak ten z mięsem, zgodziło się 70,1 proc. respondentów. Przeciwnego zdania było jedynie 12,4 proc., a 17,5 proc. nie miało jednoznacznej opinii. To niemal siedmiu na dziesięciu badanych.
[Wykres 2 — Czy obiad na bazie strączków może być tak samo pełnowartościowy jak ten z mięsem. Źródło: Biostat dla RoślinnieJemy]

mieso, dieta planetarna, szkoły, badania
mieso, dieta planetarna, szkoły, badania
Materiały prasowe
Zdaniem ekspertów te oceny mają pokrycie w wiedzy medycznej. — Strączki są źródłem białka, błonnika oraz wielu witamin i składników mineralnych, […] folianów oraz składników mineralnych, takich jak żelazo, magnez, potas czy cynk. Razem z kaszą, ryżem, makaronem lub ziemniakami, porcją warzyw i źródłem tłuszczu mogą być podstawą dobrze zbilansowanego posiłku, a ich obecność w jadłospisie pomaga zwiększać różnorodność diety i oswajać dzieci z nowymi produktami — tłumaczy Alicja Baska, lekarka i specjalistka zdrowia publicznego oraz medycyny stylu życia.
Na długofalowy sens zmian zwraca uwagę dr dietetyki Paulina Ihnatowicz. — Fasola, soczewica, ciecierzyca czy groch są bardzo wartościowym elementem diety, ale jeśli dziecko przez kilkanaście lat praktycznie się z nimi nie spotyka, trudno oczekiwać, że nagle jako dorosły zacznie chętnie po nie sięgać — podkreśla. To właśnie w codziennych, drobnych sytuacjach kształtują się późniejsze wybory żywieniowe.
Spokojna akceptacja zamiast rewolucji
Obraz, który wyłania się z badania, jest spójny: głośny spór w sieci nie przekłada się na realne nastroje rodziców i pracowników stołówek. Kluczową rolę odgrywa edukacja żywieniowa — prosta i rzetelna informacja o tym, czym są strączki i jak je smacznie przyrządzić, zamienia niepewność w spokojną akceptację. — Dajmy [dzieciom] czas, aby nauczyły się nowych smaków — podsumowuje Marcin Pajdowski.
Badanie zrealizował Biostat w dniach 2–7 września 2026 r. na reprezentatywnej próbie tysiąca osób.
Źródło: informacja prasowa Fundacji RoślinnieJemy.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA




