REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

REKLAMA

Uczelnie wyższe

Cyfryzacja uczelni to nie tylko zamiana papieru na PDF. Jak technologia może naprawdę uprościć akademicką codzienność?

Elektroniczne formularze, cyfrowe dokumenty i systemy informatyczne stają się nieodłącznym elementem funkcjonowania uczelni. Jednak samo zastąpienie papierowej dokumentacji plikami PDF nie oznacza jeszcze rzeczywistej transformacji cyfrowej. Jeśli procedury pozostają równie czasochłonne, a dokumenty nadal krążą między kolejnymi osobami, tyle że za pośrednictwem poczty elektronicznej, potencjał nowych technologii nie jest w pełni wykorzystywany. Przyszłość cyfryzacji szkolnictwa wyższego zależy przede wszystkim od umiejętności projektowania procesów, które rzeczywiście ułatwiają pracę administracji akademickiej oraz codzienne funkcjonowanie studentów i wykładowców.

Ile uczelnię kosztuje cyfrowy chaos. Tego zwykle nie widać w budżecie IT

Najdroższym skutkiem cyfrowego chaosu na uczelni rzadko jest sama licencja na kolejny system. Koszt powstaje przede wszystkim wtedy, gdy pracownicy wielokrotnie wpisują te same informacje, uzgadniają rozbieżne wersje danych, poprawiają błędy i ręcznie przygotowują raporty. Wydatki te rozpraszają się między dziekanaty, finanse, kadry, rekrutację i dział IT, dlatego w budżecie nie tworzą jednej, łatwej do zauważenia pozycji. Można je jednak zmierzyć.

Cyberbezpieczeństwo uczelni to już nie tylko sprawa działu IT. Za co odpowiada rektor w świetle dyrektywy NIS2? Które uczelnie obejmują nowe przepisy?

Przez wiele lat cyberbezpieczeństwo było traktowane na uczelniach przede wszystkim jako domena informatyków. To dział IT odpowiadał za aktualizacje, kopie zapasowe, zabezpieczenie sieci oraz reagowanie na awarie. Władze uczelni oczekiwały natomiast, że systemy będą po prostu działać. Nowe przepisy dotyczące krajowego systemu cyberbezpieczeństwa wyraźnie zmieniają tę perspektywę. Bezpieczeństwo cyfrowe staje się elementem zarządzania całą instytucją, a odpowiedzialność za jego właściwą organizację spoczywa również na jej kierownictwie. Nie oznacza to, że rektor ma samodzielnie oceniać luki w zabezpieczeniach oprogramowania, konfigurować zabezpieczenia sieci czy analizować logi systemowe. Jego rola jest inna. Powinien zadbać o to, aby uczelnia posiadała odpowiedni system zarządzania bezpieczeństwem informacji, środki finansowe na jego utrzymanie, jasno określony podział zadań oraz procedury pozwalające skutecznie reagować na incydenty.

REKLAMA

REKLAMA