Nauczyciele nie kryją obaw. Chodzi o planowane podwyżki

REKLAMA
REKLAMA
Zdaniem prezesa ZNP Sławomira Broniarza, jeżeli potwierdzą się informacje, że płace nauczycieli mają wzrosnąć w przyszłym roku o 2,5 proc., to „będzie propozycja głęboko niesprawiedliwa”. Broniarz zapowiedział, że wówczas wystąpi o pilne spotkanie z ministrą edukacji Barbarą Nowacką.
- ZNP o planowanym wzroście wynagrodzeń nauczycieli
- Kryzys kadrowy w edukacji i odpływ nauczycieli z zawodu
- Luka płacowa: nauczyciele vs średnie wynagrodzenie w gospodarce
W poniedziałek na konferencji prasowej prezes ZNP odniósł się do informacji medialnych, że z przyjętego pod koniec kwietnia przez rząd dokumentu „Projekt wieloletnich założeń makroekonomicznych na lata 2026–2030” wynika, że w 2027 r. r. przewiduje się wzrost wynagrodzeń w strefie budżetowej o 2,5 proc., czyli o wysokość szacowanego wskaźnika inflacji.
REKLAMA
REKLAMA
ZNP o planowanym wzroście wynagrodzeń nauczycieli
Broniarz poinformował, że 15 czerwca na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego rząd ma przedstawić sprawozdanie z wykonania budżetu, a także propozycję wzrostu wynagrodzeń dla państwowej sfery budżetowej, w tym także dla nauczycieli.
- Z zainteresowaniem będziemy tego słuchać i mamy nadzieję, że te informacje, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, że oto wzrost płac dla nauczycieli będzie na poziomie 2,5 punktu procentowego, nie potwierdzą się - powiedział.
- Jeżeli rzeczywiście ma być tak, że płaca nauczyciela ma wzrosnąć o te 2,5 punktu, to będzie to propozycja głęboko niesprawiedliwa, szkodliwa, zarówno dla systemu edukacji, a także, a może przede wszystkim dla nauczycieli - ocenił. Według niego będzie to propozycja „całkowicie rozbieżna z deklaracjami składanymi przez rządzących wtedy, kiedy była podpisywana wspólna deklaracja dotycząca prac nad Inicjatywą Obywatelską Związku Nauczycielstwa Polskiego”.
REKLAMA
Broniarz podał, że wzrost wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli o 2,5 pkt. proc. oznacza ich wzrost od 130 do 160 zł brutto.
Kryzys kadrowy w edukacji i odpływ nauczycieli z zawodu
- Powtarzam, jest to głęboko niesprawiedliwe, a jednocześnie nieoddające rzeczywistego wysiłku zawodowego, intelektualnego, nakładu pracy, zakresu obowiązków, jakie podejmują nauczyciele - powiedział. Dodał, że z badania przeprowadzonego w ramach projektu realizowanego przez Uniwersytet Warszawski na zlecenie ZNP wynika, że wysokość wynagrodzenia jest podstawowym czynnikiem, dlaczego nauczyciele decydują się na odejście z zawodu.
Przypomniał, że od nowego roku szkolnego przed nauczycielami stoją nowe wyzwania, do szkół podstawowych wchodzi nowa postawa programowa.
Wiceprezes ZNP Urszula Woźniak przypomniała, że w Sejmie cały nie jest procedowany obywatelski projekt nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela, zakładający powiązane wysokości wynagrodzeń nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Ponowne pierwsze czytanie projektu autorstwa ZNP przeprowadzone było w styczniu 2024 r. Woźniak przypomniała, że wówczas za dalszymi pracami nad projektem opowiedziały się wszystkie kluby poselskie, następnie trafił on do komisji, a potem podkomisji sejmowej, gdzie został „zamrożony”.
Luka płacowa: nauczyciele vs średnie wynagrodzenie w gospodarce
Podała, że przeciętne wynagrodzenia w gospodarce w 2024 r. wynosiło 8161 zł, a w tym roku wynosi 9562 zł, czyli od 2024 r. wzrosło o 1400 zł. W tym samym czasie wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela dyplomowanego wzrosło o z 5915 zł brutto do 6397 zł brutto, czyli o 482 zł. Podkreśliła, że rozczarowanie i rozgoryczenie nauczycieli jest ogromne.
- Nasze apele, nasze mówienie, nasze pisma, nasze działania, w tym nasze pikiety, nasze zbieranie podpisów, nie przynoszą rezultatu - powiedziała.
- Edukacja przegrywa z ekonomią, przegrywa z wojną, przegrywa z politycznymi układami. Pomija się jej rolę społeczną, cywilizacyjną, kulturową. Pomija się jej przeogromny wpływ na kształtowanie i wyzwania przyszłości. Nie jest ona postrzegana jako obszar kształcenia społecznego, kulturowego, pokazującego zagrożenia cywilizacyjne, klimatyczne, przeobrażenia społeczne i obronę choćby przed prawicowym radykalizmem i populizmem - ocenił Broniarz.
REKLAMA
REKLAMA



