REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Elektroniczne formularze, cyfrowe dokumenty i systemy informatyczne stają się nieodłącznym elementem funkcjonowania uczelni. Jednak samo zastąpienie papierowej dokumentacji plikami PDF nie oznacza jeszcze rzeczywistej transformacji cyfrowej. Jeśli procedury pozostają równie czasochłonne, a dokumenty nadal krążą między kolejnymi osobami, tyle że za pośrednictwem poczty elektronicznej, potencjał nowych technologii nie jest w pełni wykorzystywany. Przyszłość cyfryzacji szkolnictwa wyższego zależy przede wszystkim od umiejętności projektowania procesów, które rzeczywiście ułatwiają pracę administracji akademickiej oraz codzienne funkcjonowanie studentów i wykładowców.
Najdroższym skutkiem cyfrowego chaosu na uczelni rzadko jest sama licencja na kolejny system. Koszt powstaje przede wszystkim wtedy, gdy pracownicy wielokrotnie wpisują te same informacje, uzgadniają rozbieżne wersje danych, poprawiają błędy i ręcznie przygotowują raporty. Wydatki te rozpraszają się między dziekanaty, finanse, kadry, rekrutację i dział IT, dlatego w budżecie nie tworzą jednej, łatwej do zauważenia pozycji. Można je jednak zmierzyć.
Ministerstwo Cyfryzacji rusza z pilotażem publicznego eDziennika - bezpłatnego systemu, który ma zastąpić różne komercyjne dzienniki elektroniczne używane dziś w polskich szkołach. Rodzice sprawdzą informacje o dziecku w aplikacji mObywatel, uczniowie - w mObywatel Junior, a nauczyciele zalogują się przez Węzeł Krajowy. Na razie testy obejmą tylko wybrane szkoły.
Wielu maturzystów wciąż zastanawia się nad wyborem zawodu, rozważając kierunek studiów zgodny ze swoimi zainteresowaniami i predyspozycjami. Jakie z profesji to branże przyszłości, w których znajdą zatrudnienie?
REKLAMA
Czy da się pogodzić tradycyjne nauczanie z cyfrową rewolucją? Zdaniem większości nauczycieli, najlepsze rezultaty w nauczaniu przynosi łączenie materiałów drukowanych i cyfrowych. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez Sanoma wśród blisko 7000 nauczycieli z całej Europy, w tym z Polski.
REKLAMA