Nowe zasady wsparcia studentów i stołówek. Resort nauki zapowiada zmiany

REKLAMA
REKLAMA
Resort nauki stawia na wielotorowe wsparcie socjalne studentów. Planuje powiązanie progu stypendium socjalnego z minimalnym wynagrodzeniem oraz zachęca rektorów do stosowania klauzul społecznych przy wyborze ajentów gastronomicznych – przekazała wiceministra nauki Karolina Zioło-Pużuk.
- Założenia resortu dot. rozbudowy stołówek studenckich i ocena ich realizacji
- Prowadzenie stołówek na uczelniach – stan prawny i praktyka
- Zmiany w systemie stypendiów socjalnych i ich powiązanie z płacą minimalną
- Wzmacnianie roli studentów w społeczności akademickiej
- Ranking „Uczelnia otwarta” uzupełnia tę niszę
PAP: Ministerstwo nauki zobowiązało się, że do 2025 r. przygotuje założenia programu wspierającego rozbudowę stołówek na uczelniach. Co zrealizowano?
REKLAMA
REKLAMA
K. Z.-P.: Uczciwie wykonaliśmy pracę wynikającą z analizy obecnej sytuacji i potrzeb studentów. Postanowiliśmy zadziałać wielotorowo: podnosimy stypendia dla studentów i ich dostępność, rozmawiamy z rektorami o stosowaniu tzw. klauzul społecznych w wyborze ajentów zajmujących się gastronomią na uczelniach. Kolejną sprawą jest sieciowanie uczelni, które chcą odejść od systemu ajencyjnego.
Założenia resortu dot. rozbudowy stołówek studenckich i ocena ich realizacji
Dodatkowo zamówiliśmy program na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Jego celem jest opracowanie kompleksowego, opłacalnego finansowo modelu prowadzenia uczelnianej stołówki. Jeśli ktoś zdecyduje się na uruchomienie takiego miejsca, otrzyma gotowy wzorzec, jak to zrobić. To jednak program wieloletni, którego końcowy etap wdrożeniowy przypadnie na koniec 2028 roku.
Zleciliśmy także program Akademicka gastronomia społeczna - analiza aktualnego stanu realizacji potrzeb żywieniowych studentów uczelni publicznych w Polsce realizowany na Uniwersytecie Jagiellońskim.
REKLAMA
PAP: Temat stołówek studenckich dotyka ważnej kwestii – tego, jak studenci i studentki czują się traktowani przez swoje uczelnie.
K. Z.-P.: Dyskusja wokół stołówek, choć dotyczy ważnego tematu, jest w istocie próbą odzyskania przez studentów realnego wpływu na rzeczywistość akademicką. To także pokłosie przemian gospodarczych po 1989 roku, gdy zaczęto uznawać, że wszystko, co nie przynosi szybkiej opłacalności, jest nieistotne. Jako polityczka lewicy buntuję się przeciwko takiemu postrzeganiu edukacji. Nie chcę, żeby patrzono na uniwersytety wyłącznie jak na wyższe szkoły zawodowe.
Prowadzenie stołówek na uczelniach – stan prawny i praktyka
PAP: Proszę wyjaśnić, co wynika z analiz prawnych dotyczących możliwości prowadzenia stołówek przez uczelnie.
K. Z.-P.: Obecne przepisy pozwalają uczelni na prowadzenie stołówki. Jest to jednak działalność fakultatywna. Uczelnia ma prawo do takich przedsięwzięć dopłacać ze środków własnych lub, jeśli zdecyduje się na model agencki, na przykład taniej wynajmować przestrzeń, z zachowaniem oczywiście zasad gospodarności.
Aby więc uczelnie mogły prowadzić stołówki, nie potrzebujemy zmian w prawie. Problem polega na tym, że wiele uczelni, które kiedyś miały stołówki, szybko się ich pozbyło, przechodząc na system ajencyjny. Uczelnie mogą je tworzyć, ale często nie chcą, bo to dla nich trudne – odzwyczaiły się od tego. Jeśli jakaś uczelnia będzie chciała otworzyć klasyczną stołówkę, świetnie, ale przy bardzo rozrzuconych po mieście, dużych kampusach może to być logistycznie trudne do zrobienia.
Mamy przez to znacznie popularniejszy inny model, który polega na tym, że na kampusy wchodzą zewnętrzni ajenci ze swoim sprzętem i ludźmi. Rozmawiałam o tym z szefową Urzędu Zamówień Publicznych i w oparciu o zalecenia Polityki Zakupowej Państwa zachęcamy rektorów, by przy wyborze ajentów stosowali tak zwane klauzule społeczne. Chodzi o wybieranie firm, które zatrudniają pracowników na etat, korzystają z produktów lokalnych i zapewniają dobre warunki pracy. Korzystanie z takich klauzul jest w pełni zgodne z polityką zakupową państwa, tylko nie wszyscy mają tego świadomość. Rektorzy muszą zobaczyć w tym wartość.
Obecnie model własnej stołówki posiadają m.in. Uniwersytet Warszawski, Szkoła Filmowa w Łodzi czy Politechnika Poznańska. Okazuje się, że Uniwersytet Warszawski sprzedaje miesięcznie około 200 abonamentów obiadowych dla studentów, doktorantów i pracowników. Na 33 tysiące ludzi, którzy mogliby z nich korzystać, to niewiele. Nasuwa się wniosek, że zamiast jednej dużej stołówki sprawniej zadziała więcej mniejszych punktów oraz podnoszenie zasobności finansowej samych studentów.
Zmiany w systemie stypendiów socjalnych i ich powiązanie z płacą minimalną
PAP: W jaki sposób ministerstwo zamierza podnieść zasobność studentów?
K. Z.-P.: W 2024 roku podnieśliśmy próg dochodowy uprawniający do stypendium socjalnego – obecnie wynosi on ponad 2 tys. zł netto na osobę w rodzinie. W przygotowywanej nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce chcemy powiązać ten próg z minimalnym wynagrodzeniem za pracę i podnieść go do 50 proc. minimalnej krajowej. Dzięki temu próg będzie rósł automatycznie wraz z najniższą pensją. Nowelizacja zostanie uchwalona do końca tej kadencji.
Kolejna kwestia to zwiększenie do 45 proc. minimalnego wynagrodzenia progu dla studentów tzw. samodzielnych finansowo, którzy mogą ubiegać się o stypendium bez wykazywania dochodów rodziców. Planujemy też wydłużenie maksymalnego okresu przysługiwania świadczeń socjalnych i zapomóg z 12 do 14 semestrów.
Wzmacnianie roli studentów w społeczności akademickiej
PAP: Dyskusja o stołówkach pokazuje, że studenci chcą być postrzegani jako pełnoprawni członkowie i członkinie społeczności akademickiej.
K. Z.-P.: Studenci są równoprawnym elementem tej wspólnoty. Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce w wielu momentach wymaga pytania studentów o głos. Niestety, ze strony niektórych uczelni brakuje realnego wsparcia dla ich organizowania się. Ja zawsze zachęcam studentów do zrzeszania się w organizacjach studenckich, a pracowników do wstępowania do związków zawodowych. W dużej grupie ma się silniejszy głos.
W nowej ewaluacji prosimy uczelnie o uchwalenie Kodeksu Etyki Wspólnoty Akademickiej, który musi być konsultowany zarówno ze studentami, jak i z organizacjami pracowniczymi. Zwracamy też uwagę na wspieranie studenckich kół naukowych, bo to z nich rekrutują się przyszli naukowcy. Wspieramy także kulturę studencką, która jest istotnym elementem przeciwdziałania zjawisku drop-outu (przerywania studiów – PAP). Buduje ona system wsparcia, dzięki któremu młodzi ludzie rzadziej rezygnują z nauki.
PAP: Rozmawiamy tuż po uroczystości przyznania w ministerstwie nauki nagród dla uczelni przyjaznych studentom („Uczelnia otwarta”). Czy nie jest jednak tak, że każda szkoła wyższa powinna być przyjazna studentom z definicji? Mam wrażenie, że w dobie rankingów, walki o ministerialne środki i o granty za mało się mówi o wartościach, których władze uczelni powinny się trzymać na co dzień.
K. Z.-P.: Szkoła wyższa ma wyznaczone cele społeczne, a jednym z nich jest wyrównywanie szans poprzez znoszenie barier. O wartościach mówi się trochę za mało, ponieważ nasze postrzeganie zdominowały rankingi. Mówią one przede wszystkim o tym, która uczelnia uczy najlepiej pod kątem rynku pracy albo która jest najwyżej, jeśli chodzi o uprawianą naukę. Natomiast pojawia się pytanie, jak ta jakość nauki przekłada się na proces dydaktyczny.
Jedynym celem uczelni nie jest kształcenie młodego człowieka do bycia „tu i teraz” na rynku pracy. Byłoby to bardzo krótkowzroczne. Młody człowiek, który opuszcza mury uczelni, ma przed sobą 40–50 lat pracy. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak ten rynek będzie za tę parę dekad wyglądał. To, czego uczelnia może i powinna nauczyć, to aktywne zdobywanie wiedzy, budowanie relacji, networking oraz organizacja czasu własnego i innych.
Ranking „Uczelnia otwarta” uzupełnia tę niszę
Ranking „Uczelnia otwarta” uzupełnia tę niszę. Pokazuje, jak szkoły wyższe dostosowują się do potrzeb studentów: neuroróżnorodnych, LGBT, potrzebujących wsparcia socjalnego czy psychologicznego. Wskazuje też, jakie daje im możliwości rozwoju naukowego poprzez działalność kół naukowych czy wspieranie samorządności. Jeżeli chcemy mieć aktywnych obywateli, musimy mieć aktywnych studentów. Dla mnie samorządność studencka jest rzeczą naprawdę bardzo ważną i odkąd jestem w ministerstwie, staram się ją wspierać.
Rozmawiała Ludwika Tomala (PAP)
REKLAMA
REKLAMA


