Netykieta: jak uczyć dziecko kultury w Internecie? Jak reagować na hejt od strony ofiary i świadka? [WYWIAD]

REKLAMA
REKLAMA
Czym jest netykieta? Jak rodzice i nauczyciele mogą uczyć kultury w Internecie? Właściwe zachowanie w sieci wymaga od dziecka zapamiętania 4 głównych zasad. Jak reagować na hejt od strony ofiary i świadka?
- Trwałość informacji w Internecie
- Netykieta czyli?
- 4 zasady dla dzieci w Internecie
- Nauka dziecka zachowania w sieci
Trwałość informacji w Internecie
Redaktorka Emilia Panufnik: Czy dzieci zdają sobie sprawę z trwałości informacji publikowanych w Internecie?
REKLAMA
REKLAMA
Dr Maciej Dębski, założyciel i prezes fundacji Dbam o Mój Zasięg: W wielu przypadkach - nie. I szczerze? Trudno się dziwić. Dla dziecka Internet to miejsce, gdzie wszystko dzieje się szybko, emocjonalnie i "na teraz" - nikt nie myśli o tym, co będzie za pięć lat. Problem w tym, że sieć myśli za nich. Raz wrzucone zdjęcie, głupi komentarz napisany w złości, filmik nakręcony dla żartu - to wszystko może zostać skopiowane, zapisane i udostępnione dalej, zanim autor zdąży kliknąć "usuń". Dzieci tego po prostu nie czują, bo nie mają jeszcze narzędzi, żeby to sobie wyobrazić. Jak wynika z raportu „Cyfrowe Mosty” przygotowanego przez COI, przeciętny nastolatek spędza w internecie około 4 godzin dziennie (nie licząc nauki online), a niemal wszyscy młodzi użytkownicy w wieku 10–16 lat - aż 96% - korzystają z co najmniej jednego serwisu społecznościowego.

Dr Maciej Dębski, założyciel i prezes fundacji Dbam o Mój Zasięg
Dr Maciej Dębski, założyciel i prezes fundacji Dbam o Mój Zasięg
Źródło zewnętrzne
Dlatego zamiast straszyć i zakazywać, warto zadać konkretne pytanie: "Co byś poczuł, gdyby to zdjęcie zobaczył twój nauczyciel? Albo ktoś, kogo jeszcze nie znasz, ale kiedyś poznasz?". Takie pytania działają lepiej niż wykład. Można też razem z dzieckiem poszukać w Internecie historii osób, które ucierpiały przez nieprzemyślany wpis - nie po to, żeby straszyć, ale żeby pokazać, że to się naprawdę zdarza, nie tylko w teorii. Internet pamięta. I nie pyta, czy masz dziś dobry dzień.
Netykieta czyli?
Czym jest netykieta?
REKLAMA
Netykieta to po prostu kultura osobista - tyle że w Internecie. Brzmi banalnie, ale w praktyce okazuje się, że wielu dorosłych też jej nie przestrzega, więc trudno wymagać cudów od dzieci. Chodzi o to, żeby pamiętać, że po drugiej stronie ekranu siedzi człowiek - ze swoimi emocjami, złym dniem, własną historią. Netykieta mówi: nie pisz w złości, nie obrażaj, nie rozsyłaj cudzych zdjęć bez zgody, nie udostępniaj czegoś, czego sam byś nie chciał przeczytać o sobie. To nie jest skomplikowane. Problem w tym, że Internet daje poczucie anonimowości i bezkarności - i właśnie wtedy ludzie przestają myśleć o tym, że słowa bolą tak samo niezależnie od tego, czy są wypowiedziane twarzą w twarz, czy wklepane na klawiaturze. Najlepiej tłumaczyć netykietę dzieciom nie przez zasady, ale przez sytuacje: "Jak byś się poczuł, gdyby ktoś napisał to o tobie?". To działa lepiej niż jakikolwiek regulamin.
4 zasady dla dzieci w Internecie
Jakie zasady dobrego zachowania powinny obowiązywać dzieci w Internecie?
Podstawa to szacunek - i nie ma tu żadnej filozofii. Nie wyzywasz, nie poniżasz, nie publikujesz cudzych zdjęć bez zgody. Tyle. Ale poza tym oczywistym minimum jest kilka rzeczy, o których rzadziej się mówi. Po pierwsze - odpowiedzialność za słowo. Komentarz w Internecie to nie "tylko Internet". Ma taką samą wagę jak coś powiedzianego prosto w twarz, a często - przez zasięg - nawet większą. Po drugie - ochrona prywatności, nie tylko swojej. Dzieci często nie zdają sobie sprawy, że wrzucenie zdjęcia kolegi bez jego zgody to naruszenie jego prywatności, nawet jeśli zdjęcie jest niewinne. Po trzecie - krytyczne myślenie. Fake newsy, clickbait, manipulacyjne posty - to codzienność w sieci i dziecko musi umieć to rozpoznać. Prosta zasada: zanim udostępnisz, sprawdź, skąd pochodzi informacja. I po czwarte - umiar. Internet potrafi wciągnąć i to nie jest żadna metafora. Rozmowa o tym, ile czasu spędza się online i dlaczego, jest równie ważna jak rozmowa o tym, co się tam robi.
Nauka dziecka zachowania w sieci
Jak uczyć dzieci odpowiedzialnego komentowania, publikowania treści i samej obecności w sieci?
Nie przez zakazy - to pierwsza i najważniejsza rzecz. Zakazy działają krótko, a potem dziecko i tak robi swoje, tylko w ukryciu. Znacznie lepiej sprawdza się rozmowa - szczera, bez moralizowania, oparta na konkretnych sytuacjach. "Widziałem, że skomentujesz tamto zdjęcie - jak myślisz, jak ta osoba się poczuła?" To więcej warte niż godzinny wykład o odpowiedzialności. Ważny jest też przykład. Jeśli rodzic sam agresywnie komentuje w Internecie albo udostępnia niesprawdzone informacje, dziecko to widzi i zapamiętuje. Poza rozmową warto wprowadzić jedną prostą zasadę: zanim klikniesz "wyślij", odczekaj chwilę i przeczytaj jeszcze raz. Ta sekunda potrafi zmienić naprawdę dużo. Można też rozmawiać o tym, czym jest reputacja online - że to, co publikujesz dziś, może wrócić za kilka lat w zupełnie innym kontekście. Nie trzeba tego dramatyzować, ale warto, żeby dziecko miało tę świadomość.
Jak reagować na hejt od strony ofiary i świadka?
Hejt boli. Naprawdę boli - i nie ma sensu udawać, że to "tylko Internet" i że trzeba to zignorować. Ofiara hejtu powinna przede wszystkim wiedzieć jedno: nie jest sama i nie musi przez to przechodzić w ciszy. Pierwsza praktyczna rzecz to zabezpieczenie dowodów - zrzuty ekranu, zapisane wiadomości, daty. Potem zgłoszenie treści administratorowi serwisu i zablokowanie sprawcy. I koniecznie rozmowa z kimś dorosłym - rodzicem, nauczycielem, pedagogiem. Wiele dzieci tego nie robi, bo boi się reakcji albo wstydu. Dlatego tak ważne jest, żeby dorosły był osobą, do której dziecko w ogóle chce przyjść z problemem. Co do odpowiadania hejterowi - najlepiej tego nie robić. Sprawca zwykle właśnie na to czeka. Osobna sprawa to rola świadka. Milczenie w obliczu hejtu nie jest neutralne - jest odczytywane jako zgoda. Świadek nie musi wdawać się w awanturę, ale może zgłosić treść, poinformować dorosłych albo napisać do ofiary prywatnie. Jedno zdanie "nie zasługujesz na to" potrafi zrobić naprawdę dużo dla kogoś, kto czuje się bezsilny. I warto o tym mówić dzieciom wprost - bo wielu z nich po prostu nie wie, że ma prawo zareagować.
Dziękuję za rozmowę.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA






