REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Zbliżający się rok szkolny oznacza dla wielu rodziców nie tylko zakup podręczników i przyborów, ale również uporządkowanie spraw zdrowotnych dziecka. Jedną z częstszych kwestii jest zwolnienie z wychowania fizycznego. Nie zawsze jednak dokument od lekarza oznacza całkowity zakaz uczestniczenia w lekcjach. Przepisy przewidują różne sytuacje, a znaczenie ma zarówno zakres ograniczeń zdrowotnych, jak i decyzja dyrektora szkoły.
Polska uwielbia walczyć ze skutkami, ale z przyczynami radzi sobie fatalnie. Gdy publikowane są kolejne alarmujące dane o nadwadze najmłodszych, politycy ogłaszają programy zdrowotne, a szkoły szykują się na nowy przedmiot: edukację zdrowotną. W debacie publicznej jak mantra padają słowa: dieta, cukier, smartfony. Rzadziej mówi się o brutalnym fakcie: w międzyczasie po cichu rozmontowano kluczowy element systemowego budowania nawyków – profesjonalne wychowanie fizyczne w klasach 1–3.
Od 1 września 2025 r. w szkołach będzie obowiązywała nowa podstawa programowa w zakresie wychowania fizycznego. Zakłada ona m.in. promowanie zdrowego stylu życia poprzez ruch i zabawę. Co z testami sprawnościowymi?
Od roku szkolnego 2025/2026 uczniów czekają istotne zmiany na lekcjach wychowania fizycznego – nowa podstawa programowa ma odejść od sztywnego nauczania technik na rzecz promowania aktywności jako stylu życia. Choć wśród założeń znalazły się m.in. testy sprawnościowe, Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje o ich dobrowolność i przestrzega przed ryzykiem dyskryminacji mniej sprawnych uczniów.
REKLAMA
Znane są już wyniki naboru do projektu „Aktywny do Kwadratu”. Ponad 7 tys. szkół otrzyma wsparcie przy organizacji dodatkowych zajęć sportowych dla dzieci i młodzieży.
REKLAMA